Poniedziałek, 18.02.2019

„Dla kobiety, która akceptuje samą siebie, nie ma rzeczy niemożliwych” – wywiad z wizażystką i kosmetyczką - Alicją Gąsior

  • 12.02.2019, 15:00 (aktualizacja 12.02.2019 15:24)
  • Edyta Gąsior
„Dla kobiety, która  akceptuje samą siebie, nie ma rzeczy niemożliwych” – wywiad z wizażystką i kosmetyczką - Alicją Gąsior
Zagraniczny odpowiednik słowa wizażysta to „make up artist”. Jaką drogę musiała Pani pokonać od makijażystki do artystki, kreatorki wizerunku?

Tak naprawdę pierwszy  makijaż wykonałam 20 lat temu - na ślubie mojej koleżanki. Czy to była już pasja? Zawsze mnie pociągała ta dziedzina , ale zanim zajęłam się tym zawodowo,  robiłam różne rzeczy: studiowałam administrację, prowadziłam biura zarządów w prywatnych spółkach, prowadziłam sekretariat, pracowałam w urzędzie. To się absolutnie nie wiązało z tym, co wykonuję dzisiaj. Natomiast makijaż zawsze był mi bliski, często pojawiałam się na pokazach. Punktem kulminacyjnym w moim życiu był kryzys zawodowy , jaki miałam w pracy. To był taki moment, w którym nie wiedziałam co chcę  robić. Albo inaczej – wiedziałam, że nie chcę już robić tego co robię, że to mnie męczy i że to najwyższy czas robić to się kocha. Miałam świadomość że to Marzenie wymaga ogromnego wysiłku z mojej strony ale realizacja siebie to szalenie przyjemna praca. 


 
I wtedy pojawiła się myśl o własnej działalności?

Być może o działalności jeszcze nie, ale postanowiłam, że będę się uczyć. Już od paru lat myślałam o szkole związanej z makijażem, ale ciągle pracowałam w soboty i nawet weekendami nie byłam w stanie tego zrealizować. W decyzji, jaką podjęłam, bardzo wspierał mnie mąż, przyjaciółka i rodzina. Wcześniejsza praca nie dawała mi satysfakcji. Czułam, że mnie ogranicza i nie pozwala na rozwój. Okupiłam to ogromnym stresem. Doszliśmy do wniosku z moim mężem, że tak nadal być nie może, rozstałam się więc z  moim ówczesnym pracodawcą i niemal od razu  zapisałam się do szkoły. Najpierw zrobiłam kosmetykę w Rzeszowie, a później rozpoczęłam naukę w Warszawie (Studio Sztuki). Tutaj bardzo wspierali mnie rodzice i teściowie . Bez ich pomocy nie byłabym w stanie uczyć się w Warszawie. W międzyczasie nie pracowałam z klientem, wychodziłam z założenia, że jeżeli już będę kogoś malować, to muszę mieć mocny warsztat.  Profesjonalizm był zawsze u mnie numerem 1. Pomysł posiadania własnego studia przyszedł więc na samym końcu, choć obecny był od zawsze w moich marzeniach... Wiedziałam też że jeśli to Marzenie się spełni to  usługi będę świadczyć na możliwie najwyższym poziomie i pracować tylko na kosmetykach najlepszych światowych marek. 

 

Wiele kobiet zauważa, że wystrój Pani Studia jest inny niż wszystkie…

Pragnęłam mieć takie miejsce, do którego klientka przyjdzie i będzie czuła się wyjątkowo.
Praca z klientem w domu, np. makijaż ślubny, wiąże się z ogromnym stresem. Głównie dla Panny Młodej. W domu zawsze jest bieg. Bo fryzjer, bo ksiądz, bo przyjechała ciocia Zosia… zawsze namawiam moje Panny Młode na makijaż w moim studio. Wystrój studia ma również relaksować, wprowadzać ciepłą atmosferę. Świeże kwiaty, pyszna kawa, zapach.. Tu klientka może  odpocząć. Oderwać się od szaleństwa przedślubnego I na minutę przed najważniejszą chwilą w życiu wyciszyć własne emocje. To miejsce w którym sama lubię przebywać dlatego dbam o każdy element tego wnętrza. 

 

A więc musi być Pani także psychologiem?

Trochę Tak. Trzeba znaleźć drogę dotarcia do klientki. Jeśli dziewczyna jest zdenerwowana – próbuję ją rozluźnić , zmienić temat, przekierować myśli w inną stronę. Rozweselić, żeby emocje  puściły, bo one często w ważnych momentach niestety  się pojawiają. Ale czasem potrzebna jest cisza. I ja to rozumiem. Kłębkiem nerwów są najczęściej mamy Pary Młodej. Ale ten moment bycia sam na sam z klientka  bardzo lubię. Uwielbiam kobiety dlatego nasze wspólne przebywanie to chwila relaksu dla nas obu. W końcu to miejsce stworzone z myślą o kobietach. Moim zamiarem było by każda z Pań wyszła stąd szczęśliwa. I wróciła z przyjemnością. 

 

Czy kobiety przychodzą do Pani z konkretnymi oczekiwaniami? I jak na makijażowe życzenia klientek wpływa ich wiek?

Wszystko zależy od osobowości, ale zazwyczaj młode dziewczyny częściej decydują się na mocniejszy makijaż. W przypadku cery dojrzałej zależy mi, żeby ją rozświetlić, wydobyć blask. Niweluję asymetrie, ale nie przerysowuję makijaży.  Bardzo lubię klasyczny styl i uważam, że im mniej, tym lepiej. Często odradzam dziewczynom, które przynoszą swoje inspiracje z Instagrama, z Facebooka czy też z prasy, tam zazwyczaj rządzi Photoshop. Ogólnie makijaż instagramowy to jest osobny nurt, to jest zupełnie inny makijaż, który na ulicę  totalnie się nie nadaje. Makijaż ma podkreślać kobiecość a nie zmieniać twarz nie do poznania... 


Makijaż Instagramowy, czyli makijaż przerysowany?

Zazwyczaj tak. Miliony warstw, z którymi tak naprawdę nie da się nie wyglądać groteskowo. Nie lubię makijażu, który idzie już w stronę charakteryzacji. Staram się wydobyć piękno z moich klientek, ale nie chce przytłoczyć ich tym makijażem,  makijaż ma być dodatkiem a nie elementem który na dzień dobry przykuwa uwagę .

 

Jak według Pani powinna czuć się kobieta, która wychodzi z salonu?

Bardzo lubię ten moment pod koniec makijażu, kiedy pojawia się uśmiech, kiedy Panie zaczynają się sobie podobać. Kobiety nabywają pewności siebie kiedy się sobie podobają . Gdyby można było nakręcić, jak im rosną skrzydła gdy patrzą na sobie w moim lustrze…. To dla mnie największa satysfakcja, zadowolenie, radość i uśmiech . Często klientki przychodzą  do mnie bardzo zestresowane, zdenerwowanie, smutne...  a wychodzą  z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy. Gotowe na zmagania z całym światem! To jest moment warty każdego wysiłku! 

 

Czyli „efekt szminki” istnieje?

Oczywiście że tak!  Jeżeli kobieta siebie akceptuje i  podoba się sobie , nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Może wszystko!  Odrobina makijażu na co dzień lekki podkład, podkreślone brwi, tusz, odrobina różu, odpowiednia szminka… Nawet nie musi być zbyt wyraźna, bo wiadomo, że czerwona szminka dodaje nam ogromnej pewności siebie i wydobywa z nas sexapeal, ale kiedy mamy zniwelowane niedoskonałości to od razu lepiej się czujemy. Patrzymy w lustro i podobamy się sobie, bo siebie akceptujeny. Ten efekt szminki pojawia się w każdym aspekcie naszego życia. Kobieta, jeżeli siebie akceptuje, to może wszystko, wie Pani o tym. 

 

Z jakimi błędami w makijażu najczęściej się Pani spotyka?

Najczęstszy błędy są związane z ogólną pielęgnacją i podkładem. Ciągle stosujemy mocne i najczęściej za ciemne podkłady, które przykrywają nas od A do Z. Ja z tym walczę. Tłumaczę moim klientkom , że dobry demakijaż, odpowiednio dobrany krem, nawadnianie się, to podstawa. Często dziewczyny nie łączą pielęgnacji z dietą, nie myślą o tym, że  problemy z cerą mają jakieś źródło. Mam masę Pań, które już na etapie pielęgnacji pozbyły się problemów, które im towarzyszyły od lat: zaskórniki, grudki, rumień. Kosmetyka dziś pozwala na wiele, ale warto też pamiętać, że to, co czytamy w gazecie, to co widzimy w Internecie, to często są rzeczy, które z pielęgnacja skóry nie mają nic wspólnego. Dobry marketing to nie zawsze świetna pielęgnacja. 

 

Ciągle szukamy inspiracji, pomysłów. Polki lubią o siebie dbać, prawda?

Polski lubią dobrze wyglądać. Lubią mieć fajne rzeczy,  biżuterię, ułożone włosy. I to widać na arenie międzynarodowej. Porównując kilka naszych sąsiednich krajów, to zdecydowanie  jesteśmy najbardziej zadbane.

 

Skąd Pani czerpie inspiracje?

Z życia przede wszystkim . Oczywiście, jest kilku makijażystów, których podziwiam, osoby, których typ pracy mi odpowiada. Inspiruje mnie Czerwony Dywan bo to  tam właśnie pojawiają się  najgorętsze trendy . Tak naprawdę inspiracje są wszędzie. Staram się być kreatywna, czytam bieżącą prasę, podglądać innych kreatywnych makijażystow, interesuje się branżą Beauty, bo co chwilę trendy się zmieniają. Choć z trendami  jest też tak, że ja nie do końca się tym sugeruję. Nie wszystko da się przenieść na życie. 

 

A jakie jest Pani największe marzenie? Może chciałaby Pani wykonywać makijaże słynnym osobom?

Wcześniej częściej pracowałam ze znanymi osobami,  jednak teraz skupiłam się na pracy we własnym studio. I gabinecie kosmetycznym. 
 Jeszcze nie porzuciłam marzeń, ba! Mam. Ich całe mnóstwo! ciągle myślę, że jeszcze dużo  mogę się nauczyć. I robię to z ogromną radością. 

 

I już tak zupełnie na koniec, jakie rady dałaby Pani osobie, która dopiero zaczyna przygodę z makijażem?

Żeby przygotowała się na ciężką pracę, bo to jest praca fascynująca, ale naprawdę trzeba to kochać. Niejednokrotnie stoimy na nogach po 10 godzin. Nie jesz. Wstajesz wcześnie. Późno chodzisz spać. W tej pracy można się zatracić, bo nie czuć zmęczenia gdy praca daje tyle satysfakcji . To znaczy, czujemy je, ale rano rozwijamy skrzydła i  fruniemy nadal. Mi osobiście ta praca daje tak dużo satysfakcji że jest  motorem napędowym we wszystkim co robię 
Jeśli ktoś chce się zająć wizażem, jeden kurs nie wystarczy. Trzeba się uczyć. Cały czas. I przede wszystkim trzeba kochać kobiety. Bo błysk w ich oku jest wart każdego wysiłku. 


Dziękuję za rozmowę.

Edyta Gąsior
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu mielecity.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe

optAd360 AI Engine -please insert this code on EVERY PAGE at the top of the section- ---------------------------------------------------------------